sobota, 28 grudnia 2013

8. Maybe one day you'll understand why everything you touch slowly dies.

Jasny i klarowny był dla mnie fakt, że Dawid coś jeszcze czuje do swojej byłej. No bo jak wytłumaczyć to, że znalazłam w jego portfelu jej zdjęcie i kartę z miłosną notką na odwrocie.
Dziwnie się z tym czułam. Tak jakby nie do końca poradził sobie z tym rozstaniem, a już pakował się w nowy związek.
Nigdy przedtem nie byłam w tak poważnym i - jak wtedy sobie myślałam - długim związku.
Nie chciałam go stracić, to na pewno. Nie chciałam też żeby rozpamiętywał swoje byłe dziewczyny. Nie wiem co pomiędzy nimi było, ale skoro byli ze sobą tyle czasu i nagle po tylu latach zerwali...Nie wiem co o tym myśleć. Nie każdy związek musi przetrwać. Ich związek nie przetrwał, a on ją rozpamiętuje. Nie podobało mi się to. Zdecydowanie wolałam być jedyna i wyjątkowa.
Jeśli mielibyśmy kiedykolwiek spędzić razem przyszłość, to takie akcje były niedopuszczalne.


Zamyśliłam się, marzyłam, wymyślałam sytuacje, które mogłyby nas spotkać.
Czasami myślami wybiegałam daleko w przyszłość.
Może kiedyś mi się oświadczy. Uklęknie na plaży przy zachodzącym słońcu i spyta czy za niego wyjdę. Albo zorganizuje coś pięknego aby cała nasza rodzina mogła być z nami w tym cudownym dniu.

Może zostanie moim mężem. W mojej głowie zrodził się obraz kościoła i mnie w białej, tej wymarzonej sukni do samej ziemi. Wesele w pięknym dworku, ślub w kościele, tam gdzie brali go moi rodzice... Piękne plany.
Będziemy mieszkać przez jakiś czas razem. Tylko we dwoje, zanim nowy członek rodziny pojawi się na świecie. Będziemy podróżować gdzie tylko zapragniemy. 


Dodatkowo, jeszcze ta cała sytuacja z pobiciem i wyrokiem w zawieszeniu. 
Przerażające wyznanie z wczorajszego wieczora ciągle chodziło mi po głowie i nie dawało spokoju. 

Oskarżony o przewodnictwo zorganizowanej grupy przestępczej i ciężkie pobicie.Dostałem dwa lata w zawieszeniu na cztery.

Oznacza to, że będąc ze mną, cały czas jest pod nadzorem kuratora i przez cały ten czas podlega karze w zawieszeniu... Wydawał się taki niewzruszony gdy opowiadał jak to oni ich nawalali kopami i pięściami. Jedno wiedziałam na pewno. Gdy będzie potrzeba, nie zawaha się stanąć w mojej obronie. I tej myśli się trzymałam. 
Był ze mną szczery, tak? Zdecydował się powiedzieć mi o swoich kłopotach z przeszłości.
Dzięki temu zbliżyliśmy się do siebie. Widocznie uznał, że jestem na to gotowa.
Informację przyjęłam ze spokojem wymalowanym na twarzy, ale tak naprawdę cała się w środku buzowałam i trzęsłam z emocji. 

No bo jak to rokuje na naszą przyszłość? Jestem pełna sprzecznych emocji.
Nie chcę rzucić tego w cholerę, nie jestem aż takich tchórzem. Przecież trzeba mu pomóc i go wspierać. Mam nadzieję, że już więcej tego nie zrobi. Trzeba znać granice i się pilnować, on doskonale o tym wie. Nie można przekreślać związku tylko dlatego, że ktoś kiedyś popełnił gdzieś błąd. Też popełniłam ich całą masę. Może nie aż tak przerażających, ale popełniłam. 



Tego dnia wszystko wywróciło się do góry nogami. Tempo było zbyt szybkie. 
Byłam na uczelni, w połowie zajęć. Dostałam od niego sms:

Musimy pogadać. Wyjdź na korytarz, czy do łazienki. Za 5 minut zadzwonię. 

Okej, pomyślałam. Może znowu czegoś zapomniał albo nie zdążył czegoś zrobić.
Wyszłam z zajęć, schowałam się w toalecie i czekałam na telefon. 

-Halo?-odpowiedziałam odbierając telefon. 
-Słuchaj...przyszedł do mnie dzisiaj list. Z sądu. Jeszcze go nie otwierałem, bo nie ma mnie w domu. Siostra mnie poinformowała, że coś przyszło. 
Przełknęłam głośno ślinę. 
-Co to oznacza? - spytałam ostrożnie. 
-Jeszcze nie wiem. Od dnia wyroku nic przecież nie zrobiłem. - zachrypiał do słuchawki zaniepokojony Dawid.
-Ja ci wierzę kotku - powiedziałam szczerze. - Mam przyjechać do ciebie?
-Tak - powiedział. W jego głosie słychać było strach. 
-Zbieram się w takim razie. Do zobaczenia misiu.- rozłączyłam się i popędziłam po torbę do sali. 



Około godziny później, byłam już na miejscu i siedziałam obok Dawida. 
-Otwieraj i czytaj. - powiedziałam. - Jeśli nic nie zrobiłeś to nie masz się czym martwić. 
-Pewnie, że nie mam. - powiedział i otworzył kopertę.
Jego oczy wraz z czytanym tekstem poszerzały się powoli. Skończył czytać i popatrzył się na mnie ze strachem.
-Wzywają mnie na rozprawę. Skazującą. Mam się zgłosić na rozprawę. - wyszeptał.
-Jak to możliwe? Przecież to niemożliwe!- wykrzyknęłam.- Nic nie zrobiłeś!
-To prawda. Nic nie zrobiłem od  tamtego czasu. Zadzwonię do swojej kuratorki. 
-Zadzwoń, pewnie. Może ona rozwieje tą dziwną sytuację. To pomyłka. - powiedziałam.
Jeszcze nigdy tak bardzo nie pragnęłam aby to, co mówiłam było prawdą. 

Dawid wyszedł z pokoju i zaczął rozmowę z kuratorką. Przechadzał się po korytarzu w tą i z powrotem cicho rozmawiając. 
Siedziałam na kanapie i zastanawiałam się nad tym wszystkich. Powoli do oczu napływały mi łzy. Nie chciałam, żeby poszedł do więzienia. Nie chciałam, żeby mnie zostawiał. Dopiero co mi o tym powiedział i nagle takie coś. Straszne to jest. Łza spłynęła mi po policzku. Szybko ją otarłam rękawem. Nie chciałam, żeby widział mnie taką słabą. To jemu potrzebne jest wsparcie. 
Nie mogę się mazać. Gdy tylko udało mi się uspokoić nerwy, Dawid wrócił do pokoju. 
-I jak- spytałam tuląc się do niego?
-Kurator powiedziała, że sprawdzi tę kwestię i da mi znać do jutra. - odparł ciężko wzdychając. 
-Mam nadzieję, że to się rozwiąże jak najszybciej. Z korzyścią dla ciebie.- powiedziałam czule gładząc jego włosy.
-Wyjdziesz za mnie? - spytał nagle.
Potrzebowałam chwili, żeby przyswoić zwalającą z nóg informację.

-Co? Dawid o czym ty mówisz?-spytałam zszokowana. 
-Jeśli to prawda i trafię do więzienia to nie wpuszczą cie. W świetle prawa nie jesteśmy ani spokrewnieni ani nie jesteśmy małżeństwem. To, że jesteśmy razem nie wystarczy. Musisz być moją żoną żeby mnie odwiedzać. - wyszeptał. 
-Ale Dawid, błagam cie, w takiej chwili... Nie! Nie trafisz do więzienia! Przestań gadać głupoty! - krzyknęłam. - Nie biorę tego pod uwagę! Przyjmuję do wiadomości, że ogromna pomyłka!
-Jutro koło południa wszystko ma się wyjaśnić. -powiedział spokojnie Dawid. 
-W takim razie poczekamy na informację, że to pomyłka.- odparłam równie spokojnie co on.


Przytuliliśmy się do siebie i tak czekaliśmy. Na nowe wieści, na wieści, że to nieprawda.
Zaczęłam rozmyślać, że to, o czym tak niedawno marzyłam może rozpaść się w jednej sekundzie. 


1 komentarz:

  1. No nie powiem, rozdział jest dobry. Podoba się, tylko szkoda, że krótki .. :P

    OdpowiedzUsuń