Godziny mijały w atmosferze stresu. Gdy zostałam sama, położyłam się wcześniej do łóżka pod pretekstem zmęczenia. Wierciłam się, kręciłam, w końcu leżałam nieruchomo i rozmyślałam. Za kilka godzin wszystko się okaże. Zapadnie werdykt. Usłyszymy wyrok.
Do tej pory nie dopuszczałam myśli, że coś może pójść nie tak, nie wszystko, co mam rozjedzie się tak niespodziewanie szybko.
Tej nocy nie spałam za dobrze.
Na uczelni nerwowo zerkałam na zegarek, co chwile sprawdzałam telefon czy aby na pewno nikt nie dzwoni i czy aby na pewno nie dostałam wiadomości z tak wyczekiwaną informacją.
Gdy zegarek w moim telefonie wskazywał na 12:10, poczułam wibracje w telefonie.
Wybiegłam z sali jak oparzona, stanęłam przy oknie. Westchnęłam i odebrałam telefon.
-To fatalna pomyłka. - usłyszałam głos Dawida.
-Co za ulga. Opowiadaj, co powiedziała pani kurator.
-Pomylili się. Powinni mi wysłać informację, że został mi jeszcze rok w zawieszeniu. Nigdzie się nie wybieram i zostaję z tobą kochanie. - wyszeptał cicho.
Moje serce znów zaczęło bić szybciej. Nie mieściło mi się w głowie, że ludzie popełniają tak fatalne błędy jak taki. Jednak w tej chwili liczyło się to, że Dawid ze mną zostaje. Szczęście moje nie znało granic.
-Nawet nie wiesz jak się cieszę! - krzyknęłam łamiącym się od łez głosem. -Co za ulga.
-Musimy to koniecznie uczcić. - stwierdził Dawid. - przyjadę po ciebie i jedziemy do mojej ulubionej knajpy.
-Koniecznie musimy to uczcić! Do zobaczenia za dwie godziny. Tak się cieszę, że już wszystko będzie dobrze. Kocham cię. -powiedziałam z czułością.
-Ja ciebie też kochanie.
Rozłączyłam się. Z mojego serca spadł właśnie ogromny ciężar, który połączony ze strachem o każdy nadchodzący dzień stawał się nie do zniesienia.
Z uśmiechem na ustach wróciłam na zajęcia. Teraz będzie już dobrze. Nic nas nie rozdzieli.
-Wznieśmy toast misiu!-zawołałam uradowana przytulając się do niego.
-Nasze zdrowie kochanie- powiedział Dawid i złożył na moich ustach mocny pocałunek pełen ulgi. -Będziemy teraz razem na zawsze.
-O tak. Na zawsze. - przytaknęłam zanurzając się w jego ciepłych ramionach. Mój wzrok powędrował za okno, a ja na chwilę odcięłam się od świata. Tylko ja i on.
-Wiesz co kochanie - zagadnął mnie Dawid, gdy leżeliśmy u niego na łóżku.
Spojrzałam się tylko na niego, a on kontynuował.
-Myślę o założeniu swojej firmy. Wydaje mi się, że to może się udać. Całkiem poważnie przemyślałem wszystkie za i przeciw, ale przez tą całą sytuację z kuratorem nie miałem czasu zając się tym od strony prawnej.
-To wspaniały pomysł.-zgodziłam się z nim. -Ja w stu procentach cię popieram kotku.
Ja tez zaczęłam się zastanawiać czy by sobie czegoś nie poszukać.
-Dobry pomysł, ale myszko, bez znajomości to za wiele nie wskórasz. Poza tym praca z ogłoszenia to nie praca. Ktoś musi cie polecić, żebyś mogła znaleźć coś fajnego.-oświadczył.
-Dlaczego by nie spróbować?-spytałam retorycznie.-Wysłałam ogłoszenie do jednej z sali zabaw. Myślę, że to może być ciekawe doświadczenie. Zobaczymy czy ktoś się odezwie. Przyda mi się trochę pieniędzy.
-Fajna praca, ale mówię ci, ja bym nie liczył na za wiele. -odparł cierpko.
-Zawsze mogę zostać sekretarką w twojej nowej firmie-zaśmiałam się.
-I nie mógłbym się skupić na pracy, tak?-zażartował Dawid.
Dwa tygodnie później odbieram telefon.
-Dzień dobry dzwonię z sali zabaw. Dostaliśmy pani CV i jesteśmy zainteresowani współpracą. Zapraszamy na rozmowę we wtorek o 18:00.
Byłam w siódmym niebie. Byłoby fajnie wreszcie się "odkuć" i zacząć zarabiać na własne widzimisię. Oczywiście, od razu potwierdziłam swoją obecność na wtorkowej rozmowie kwalifikacyjnej. Cieszyłam się, że to, co powiedział Dawid nie sprawdziło się.
Zauważyli mnie i tyle. Poszczęściło mi się. Będzie super.
I z taką myślą pojawiłam się na rozmowie. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Moja nowa szefowa, manager sali zabaw - Paulina wydała się bardzo sympatyczną i miłą osobą. Rozmowa przedłużyła się aż do godziny. Na sam koniec zostałam zaproszona do kolejnego, ostatniego już etapu i mogłam zaczynać pracę.
Powoli zbliżał się Marzec. Zaczęliśmy zastanawiać się z Dawidem gdzie pojechać na wakacje. Zagranica odpadała, Dawid nie miał ochoty na wyjazdy do obcego kraju. Zresztą ja też nie chciałam żeby później były jakieś problemy z tym związane.
W końcu moja koleżanka ze studiów zaproponowała nam spędzenie kilku dni nad morzem i wyjazd na festiwal.
Ucieszyłam się, że rodzą się fajne plany spędzenia wakacji. Akurat do wyjazdu trochę zarobię.
Wystarczyło teraz ugadać mojego ukochanego.
Po wstępnej rozmowie z Dawidem, udało mi się go przekonać do wyjazdu. Właściwie nie było wcale tak trudno. Każdy chciał wyjechać i odpocząć. Fajnie, że trafiła się taka okazja. Perspektywa spędzenia tego czasu razem i ze znajomymi sprawiała, że nie mogłam doczekać się wyjazdu.
Wszystko zaczynało się układać w rozsądną całość.