Zbliża się czas świąt, więc mam nadzieję, że będę mogła dodać więcej notek.
Nie przedłużam - zapraszam do czytania i zaglądania.
xx
Recover Girl
~*~
Ciche dni męczyły jeszcze bardziej niż ostre awantury, po których ze łzami w oczach kładłam się spać. Panowanie nad emocjami i ukrywanie uczuć znałam już na pamięć. Wszystko jestem w stanie zrozumieć. Ale żeby udawać głupiego gdy ewidentnie widać to, w co się wpakował?
Śmiech na sali. Naprawdę nie wiem z czego byłam bardziej zła: z tego, że się nie przyznał, czy z tego, że zwalił wszystko na swojego kuzyna, który pewnie o niczym nie wiedział.
Wiedziałam, że złapałam go na gorącym uczynku. On też to wiedział.
Jak mógł zrobić mi coś takiego. Trochę nie mieściło mi się to w głowie.
Słowa są puste, ale jak już ktoś je wcieli w czyn, to zabawa przestaje być śmieszna.
Zawiodłam się trochę i na sobie i na nim. Nie dopuszczałabym myśli, że wziąłby jakąś bardzo młodą dziewczynę do sprzątania swojego domu! Następnym razem sprzątać będzie sam. Bez pomocy żadnych rozchichotanych na jego punkcie szesnastek. Bez mojej pomocy również.
Gdy cała akcja z Pauliną ucichła, czas świąt zbliżał się wielkimi krokami. Świąteczna gorączka powoli przejmowała mój umysł. Prezenty, atmosfera, pyszne jedzenie i co najważniejsze: święta z bliskimi memu sercu osobami.
-Wiesz co, to rodzinne święta. Nie chciałabym żeby on przyjeżdżał po Wigilii. Masz spędzić ten czas z nami, przecież możesz go na chwilę zostawić, też ma swoje święta. - stwierdziła moja mama.
Zrobiło mi się trochę przykro i naprawdę nie rozumiałam dlaczego tak to wszystko wyszło. Trochę to smutne, gdy bliskie osoby nie akceptują moich wyborów, nawet jeśli chodzi o chłopaka.
Dawid zawsze powtarzał, że jakoś damy sobie radę. Przecież mamy siebie.
Szczerze w to wierzyłam.
Na poprawę humoru wybrałam się z Dawidem na świąteczno-prezentowe zakupy.
Zawsze miałam problem z tym, co kupić chłopakowi na prezent. Stwierdziłam więc, że lepiej będzie jak sami sobie coś wybierzemy. I wtedy nie będzie sprzeczki, że prezent nietrafiony.
Ja wybrałam sobie brązową, skórzaną torebkę. Dawid dostał sweter i niebieski bezrękawnik.
Po zakupach wybraliśmy się na kolację, spędzając miło wieczór.
-Wiesz co - zaczął Dawid - Moja babcia zaprosiła Cię na wigilię do nas. - powiedział Dawid.
-Ojej, to naprawdę miło z ich strony. Nie wiem czy skorzystam. Moja wigilia planowana jest na późny wieczór a cały dzień będę pomagała mamie. Jeszcze to przemyślę. Poza tym będzie tam Anka i twoja mama. Ostatnio za mną nie przepadają.
Zupełnie nie wiem o co im dwóm może chodzić. Może są zazdrosne, że to ja mam Dawida?
Nie... To by było zupełnie dziwne. Zazdrosne, że jest ze mną? Nic już z tego nie rozumiem, poza tym bardzo dotkliwie jego mama dała mi to odczuć.
Dzień, w którym jego mama powiedziała do mnie "Ewelinko" - bo tak miała była dziewczyna Dawida na imię - to trochę mnie zmroziło i poczułam się głupio. Ewelinę uwielbiała - mnie nie bardzo. Wydaje mi się, że może żałuje, że Dawid nie jest z Eweliną tylko ze mną?
Szczerze mówiąc to niczym jej nie podpadłam, jestem bezkonfliktową osobą, nie lubię mieć wrogów.
Ale co poradzić, nie każdy będzie mnie lubił.
I tak nadszedł dzień wigilii. Nie pojechałam na świąteczną kolację do jego rodziny, ani on nie przyjechał do mnie, pod pretekstem wyjazdu do pracy. Jego praca zdecydowanie wymagała dużej dyspozycyjności, więc kiedy tylko było trzeba - pracował.
Wigilia minęła w rodzinnej, ciepłej atmosferze, pełnej śmiechu i życzeń od serca.
Szczególnie jedne - te od mojej mamy.
-Życzę Ci żebyś znalazła sobie porządnego chłopaka. Wszystkiego dobrego na święta. - powiedziała przytulając mnie czule, jakby się martwiąc.
Nie wiem czym się tak przejmowała.
Dawid przyjechał tylko w pierwszy dzień świąt. Przyjechał to dobre słowo: spotkaliśmy się pod moją bramą, podjechał pod mój dom, porozmawialiśmy chwilę, złożyliśmy sobie życzenia i pojechał do siebie.
-Nie będę tam wchodził skoro mnie nie chcą. - powiedział urażony. - Twoja matka naprawdę jest nienormalna.
-Nie matka tylko mama. I jest normalna. Martwi się jak każda mama. Twoja w stosunku do mnie zachowuje się jeszcze gorzej. - powiedziałam w obronie.
-Przesadzasz, naprawdę tylko ci się tak wydaje. - stwierdził.
-Kotku, ja lecę. Zimno tu, zaraz się przeziębię. Wesołych świąt dla ciebie i rodziny. Kocham cie.- powiedziałam czule go całując i ściskając.
Minutę później byłam już w kuchni i pomagałam mamie.
-Gdzie znowu byłaś - spytała zaciekawiona.
-Dawid podjechał na chwilę. Złożyłam mu życzenia i pojechał do rodziny. - odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-On nie jest dla ciebie. - powiedziała. - żebyś tylko później nie płakała.
-Oj mamo. Skończmy już ten temat. Tobie się nie musi podobać. Mogłabyś chociaż szanować moje zdanie.
-Właśnie je szanuję. Staram ci wybić tego chłopaka z głowy. Powtarzam ci, on nie jest dla ciebie, zostaw go. - odpowiedziała naburmuszona i temat się skończył.
Całe święta minęły spokojnie, sylwester zbliżał się lada dzień, a ja nie miałam żadnego pomysłu co można ze sobą w ten dzień zrobić.
Nie planowałam go w żaden huczny sposób obchodzić, grono najbliższych przyjaciół wystarczy w zupełności.
Po krótkiej analizie zaplanowałam sobie Sylwestra u mojej najbliższej koleżanki. Dużo jedzenia, śmiania się, oglądania TV i słuchania muzyki.
Będzie pięknie. Dla mnie wystarczająco.
Nie spodziewałam się, jaki bonus mnie zaskoczy tym razem.
Same fajerwerki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz