-Ojejku, jakie to piękne. Tak wszystko sam obmyśliłeś i zaplanowałeś. To takie słodkie, że się starasz kotku. - zamruczałam, jednocześnie całując go w ucho.
-Wiem, bo jestem najlepszym mężczyzną dla ciebie moja droga - odparł, wyraźnie zadowolony z siebie.
Pomiędzy nami była chemia, na pewno. Układało nam się. Naprawdę byłam wtedy zakochana po uszy. Był naprawdę wspaniałym mężczyzną, tak się przecież postarał. A byliśmy dopiero pół roku razem!
Gdy tak leżeliśmy na łóżku paplając i gruchając jak dwa gołąbki, Dawid nagle spochmurniał.
-Wiesz co kochanie... - zaczął niepewnie.
-No co tam?- zapytałam całkowicie w niego wpatrzona.
-Muszę Ci coś wyznać.
-Dajesz! Mnie możesz powiedzieć wszystko, przecież wiesz. - powiedziałam czule go głaszcząc.
-Mam taką nadzieję - powiedział lekko się ode mnie odsuwając. - spójrz na mnie.
-No dobrze, patrzę przecież, co ty taki się zrobiłeś poważny kotek? - zagruchałam.
-Chciałbym, żeby to, co teraz powiem zostało pomiędzy nami. Parę osób o tym wie, ale niech zostanie tak jak jest. Nie chce żadnych nagłośnień tej sprawy. Nie byłoby to przyjemne - powiedział surowo spoglądając na mnie.
-Obiecuje, że zachowam to dla siebie- usiadłam po turecku na łóżku, odwracając się tak, aby być na przeciwko niego. -Opowiadaj.
-Jeszcze dwa lata temu byłem całkiem porywczy. - zaczął - no i narobiłem parę głupstw.
-Czasami nadal emocje cię niosą - zaśmiałam się. - Kontynuuj.
-Chodzi o to, że pojechałem któregoś dnia z kolegami daleko za miasto. Na jakąś wieś. Właściwie miejsce jest nieistotne w tej historii. Pojechaliśmy, napiliśmy się i wyruszyliśmy przed siebie. Bawiliśmy się świetnie dopóki na naszej drodze nie stanęła dwójka mężczyzn.
Nas było czworo. Oni też byli podpici, ale nie aż tak jak my. My zrobiliśmy litr na czterech i poprawiliśmy kilkoma piwkami. Zaczęli nas zaczepiać. Właściwie nie pamiętam o co tam poszło. Zaczęli się przystawiać, po chwili okazało się, że mają przy sobie noże i zaczęli nimi w nas wymachiwać. No to musieliśmy ich przepędzić.
-O rany - wydukałam z przerażenia. - Co tam się stało?
-Zaczęliśmy się bić. Dwóch moich kolegów trzymało tamtego i nawalaliśmy go kopami, pięściami i rzucaliśmy o ziemię. Później zajęliśmy się tym drugim. No to się uspokoili.
Zabraliśmy swoje rzeczy i wróciliśmy do siebie do domów. Następnego dnia wylądowałem na komisariacie, bo tamci dwaj złożyli na naszą czwórkę zeznanie, że ich pobiliśmy.
Zakryłam ręką usta z przerażenia. Dawid kontynuował.
-Ja zostałem oskarżony o przewodnictwo zorganizowanej grupy przestępczej i ciężkie pobicie tamtych dwóch gości.
-Ale przecież zrobiliście to we czwórkę to jakim cudem w ogóle oni was znaleźli i jakim cudem ty zostałeś oskarżony o przewodnictwo tej grupie?
-Było dużo stresu, jeden z moich kolegów nas wydał i zwalił winę na mnie. Nie znaleźliby nas, gdyby nie ten "kolega" - skrzywił się Dawid - No, ale dla swojego dobra przyznałem się w sądzie. Dostałem dwa lata w zawieszeniu na cztery. I od tamtej pory jestem grzeczny.
Chciałem żebyś wiedziała to, żeby było jasne, że jestem bez zarzutu.
-To ci nowina. - przyznałam zszokowana. - ładne rzeczy. Mam nadzieję, że już więcej to się nie powtórzy, inaczej trafisz do więzienia a ja bym chyba postradała zmysły.
-Zrobię wszystko żeby to się nie powtórzyło - powiedział Dawid całując mnie w usta. - I nie bój się mnie, nie zrobię ci krzywdy, kotku. Przecież o tym dobrze wiesz. No, chodź tu. - przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił.
-Teraz tylko muszę być przez dwa lata grzeczny, wszystko później się wyczyści i nie będzie to nade mną wisiało. -stwierdził po chwili. - Mam nawet taką miłą panią kurator. Nie robi żadnych problemów. Wszystko idzie w dobrym kierunku, moja myszko.
-No ja mam nadzieję. Rany, ale historia. Czekaj...-zastanowiłam się chwilę- przecież ty wtedy byłeś z Hanią. Musiała wtedy przechodzić przez piekło. Nieźle narozrabiałeś.
-To prawda, byłem z nią wtedy. Martwiła się, to jasne. Ale wszystko się udało. Nie trafiłem do więzienia, a to najważniejsze.
-Kochanie nerwy trzeba trzymać na wodzy, pamiętaj o tym- skarciłam go, grożąc palcem w jego stronę. -A tak właściwie, to dlaczego zerwaliście? Wspominałeś, że byliście ze sobą długo.
-Byliśmy ze sobą 4 lata. Było nam ze sobą dobrze, ale ostatnie dwa lata to były tylko prośby, groźby i płacz. W ogóle nie chciała za często ze mną przebywać. Widziałem, że mnie kocha, ale chyba bardziej zakochana była w swojej wierze. Często chodziła do kościoła. Wreszcie owładnęło to nią kompletnie. Wtedy zdecydowaliśmy się rozstać. Nie było sensu tego ciągnąć dalej. A dużo później pojawiłaś się Ty i namieszałaś mi w głowie. - powiedział, czule targając opadające na moje ramiona blond loki.
-Kochasz ją jeszcze?-spytałam wprost.
-Kochać może już nie... W sumie sam nie wiem. Po prostu teraz jesteś ty i ty jesteś moim całym światem. Jej już nie ma, kiedyś się z tym pogodzę.
-Mam nadzieję, że jestem dla ciebie jedyną. - powiedziałam cicho.
-Oczywiście, że jesteś - zapewnił mnie.
-To dlaczego trzymasz jej zdjęcie w portfelu?-spytałam podchwytliwie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz