Nigdy, przenigdy w całym swoim - wydawać by się mogło całkiem udanym i szczęśliwym życiu - nie pomyślałabym, że spotka mnie coś takiego.
Jest to historia nieszczęśliwa, smutna, ale z przesłaniem.
Nigdy, przenigdy nie dajcie sobie zamydlić oczu, bądźcie czujni i słuchajcie się swoich bliskich: wbrew pozorom to oni tak naprawdę troszczą się i martwią o każdy krok jaki stawiacie i bacznie obserwują Wasze decyzje. Nawet te najgorsze.
Z tego miejsca bardzo chciałabym podziękować:
Laurie: za to, że wysłuchałaś całej mojej historii i zrozumiałaś bez zbędnych osądów.
Karolinie: za przekazanie mi całej prawdy, nawet tej najgorszej, która zawsze jest lepsza od kłamstwa.
Mojej mamie, której nie zawsze słuchałam, ale w która jako jedyna potrafiła mi powiedzieć, co tak naprawdę robię i w jakie szaleństwo się wplątałam.
I...sobie samej. W sumie za to, że byłam głupia, niepoważna, zapatrzona, pochłonięta i zakochana, ale potrafiłam zebrać się w sobie, przejrzeć na oczy i zadziałać chociaż było za późno i bardzo bolało.
Oto moje "recovery".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz