Może i jeździliśmy do kina, ale już nie tak często jak to bywało jeszcze te kilka miesięcy temu.
Uczucie między nami nadal nie wygasało, szalałam za nim zupełnie bez pojęcia.
Nie kłóciliśmy się, tylko zwyczajnie w świecie kochaliśmy nawzajem.
Pogoda zaczynała się zmieniać. Nadchodziła zima. Nie spodziewałam się, że tego dnia mnie tak zmrozi, mimo tego, że temperatura oscylowała około zera.
-Wiesz co myszko - powiedział czule Dawid - strasznie mi się nie chce sprzątać u mnie w domu. Po prostu nie mam do tego głowy. Ale od czego mam głowę! - klasnął w ręce zadowolony. - Wpadłem na pewien pomysł. Bo wiesz, ogólnie to mój kuzyn zna taką młodą laleczkę, która akurat jest zawsze pod ręką. No i tak się składa - kontynuował pewny siebie - że ja wezmę ją pod swoje skrzydła. Posprząta mi w domu, a ja jej za to zapłacę. Brakuje jej do kurtki, to jej dołożę, tyle ile jej brakuje. Każdy będzie zadowolony. - stwierdził wyraźnie zadowolony z siebie.
- Czy mogę wiedzieć ile ta "laleczka" ma lat? - spytałam ostrożnie.
- A bo ja wiem... koło 16. Coś takiego. - odparł wyraźnie rozluźniony. - Zawsze chodzi w takich obcisłych legginsach... Mmmm... to jest dopiero widok! - rozmarzył się.
- Ale kotku, proszę Cię... Chyba sobie żartujesz. Nie zgadzam się na to. Nie chcę żeby mi się tu jakaś młoda siksa pałętała po Twoim domu i grzebała w Twoich rzeczach. Ja Ci mogę zrobić ten porządek jak tak bardzo chcesz. Bo wynikną z tego same problemy. Jeszcze się w tobie zakocha i dopiero będzie awantura. - powiedziałam naburmuszona. - Kategorycznie się nie zgadzam.
- Daj spokój. To tylko zwykłą sprzątaczka. Posprząta i sobie pójdzie. Nie zakocha się we mnie, obiecuje Ci. Bez przesady, to zwykła dziewucha. Tak, to sprzątanie to zdecydowanie dobry pomysł. Tak zrobię. - odparł bardzo pewny swojej decyzji.
- Chcę tylko żebyś wiedział - pogroziłam mu palcem - że ja się kategorycznie nie zgadzam i nie masz na to mojej zgody. Jeśli ta laska do Ciebie w jakikolwiek sposób będzie chciała się dobrać to ja odpadam z tej gry.
- Co Ty gadasz kotek, będzie git. Posprząta i do widzenia - odpowiedział Dawid.
Następnego dnia, od rana jestem na zajęciach. Zwykle to Dawid miał w zwyczaju się do mnie odzywać pierwszy, bo to on wstawał o świcie do pracy.
Tym razem jednak nie dał znaku życia.
Cześć kotku. Ja już dawno jestem na uczelni. A Ty? Czemu się nie odzywasz?
Zaspałeś czy co? Odezwij się, tęsknie :*
Dopiero około południa odebrałam od niego telefon.
-Cześć lalka! - przywitał mnie mój chłopak. - wziąłem sobie dzisiaj wolne. Jadę teraz z Pauliną na zakupy. Odezwę się później.
- Aha... - zanim zdążyłam dodać coś jeszcze, połączenie zostało przerwane.
Jadę teraz z Pauliną na zakupy.
No proszę, proszę. To są ze sobą na "ty"?? I tak po prostu jedzie sobie z nią na zakupy?? Przecież kategorycznie zabroniłam mu.... Powiedziałam, że nie zgadzam się na to całe "sprzątanie". Nie czuję nic innego tylko jeden wielki zawód. Jak mógł mi coś takiego zrobić? Odgrywa się za tego kolegę czy jak?? Przecież ja z nim zamieniłam ze trzy zdania na tym Facebooku, a on sprasza sobie jaką małolatę do domu?! I jeszcze ona mu sprząta a on jej płaci?!
Zazdrość zżerała mnie od środka. Nie... nie dam po sobie nic poznać. Niech mu posprząta nawet i kibel jak taka ochocza do pracy jest. Jestem taka wściekła!!
To się musi skoczyć źle.
Wróciłam już do domu, wściekła na cały świat. Jeszcze żadna osoba nie miała tak ogromnego wpływu na moje samopoczucie, na mój nastrój i humor jak on. W mgnieniu oka potrafił sprawić, że byłam najszczęśliwszą dziewczyną na całej kuli ziemskiej. Natomiast z drugiej strony rozrywał moje nerwy, zaufanie i miłość na strzępy jak zwykły, bezuczuciowy drań.
Nie wiem jak mi się z tego wytłumaczy. Łatwo nie będzie. W końcu dzisiaj mieliśmy jechać do kina i do jakiejś uroczej knajpki, którą sam wybrał. To przecież nasza miesięcznica.
Po godzinie wreszcie się odzywa.
- Myszko moja, ja dzisiaj nie mogę jechać do tego kina. Całe to zamieszanie z tym sprzątaniem... Nie mogę nawet znaleźć czystej pary spodni. Przełóżmy to na inny dzień.
- To nasza miesięcznica a Ty wolisz spędzić ten dzień z burą siksą sprzątającą Ci dom?! - wrzasnęłam wściekła na cały głos.
- To nie żadna siksa, tylko Paulina. Skoro tak Ci zależy to przyjadę i obejrzymy coś u Ciebie. Co Ty na to? - spytał potulnym głosikiem Dawid.
Boże, jak on na mnie działa. To jest po prostu silniejsze ode mnie. Całkowicie przejmuje nade mną kontrolę. Jestem bezsilna i bezbronna.
- Dobrze... W takim razie czekam. - powiedziałam już bez większych emocji, tylko z czystej, najprawdziwszej tęsknoty.
Po ponad czterdziestu minutach nareszcie się zjawił. Bardzo się za nim stęskniłam. Dzień na uczelni naprawdę mnie wymęczył, zwłaszcza, że nie spało mi się za dobrze.
Dziwne, niewyjaśnione koszmary prześladowały mnie ostatnio z większą częstotliwością.
Ktoś cały czas mnie śledził. Przez cały sen towarzyszyło mi uczucie niepewności i strachu. Wreszcie oprawca, który gonił mnie w miejscu, którego nie znałam w końcu mnie dopadał, a ja budziłam się bardziej zmęczona niż kiedykolwiek.
- Robisz to specjalnie żeby mnie zamęczyć?- spytałam wyraźnie podenerwowana.
- Ależ kotku, co ty wygadujesz. Wiesz, że kocham tylko ciebie i nikt inny się nie liczy. Ile razy mam Ci to powtarzać? - powiedział, czule mnie całując.
Po chwili moje obawy powoli odchodziły w niepamięć. Może rzeczywiście ta dziewczyna najzwyczajniej w świecie posprząta mu ten pokój a jutro będzie się cieszyć tą swoją nowa kurtką? Może robię z igły widły?
- Głodny jestem, może jednak pojedziemy coś zjeść? Niedaleko jest sushi. - zachęcił mnie Dawid.
- Pewnie, fajnie, że o tym pomyślałeś. - powiedziałam zadowolona.
Gdy tak jechaliśmy do celu naszej podróży, w oczy rzuciła mi się smuga na przedniej szybie auta. Jako, że znajdowała się po mojej stronie, patrzyłam się w nią przez chwilę. Nagle zdałam sobie sprawę, że to, co znajduje się na tej szybie, ta potworna smuga... To nie żadne zamazanie, to serce narysowane palcem!
- Czy ty kompletnie postradałeś zmysły?- spytałam spokojnie.
- O co Ci znowu chodzi? - spytał zdziwiony.
- Proszę Cię bardzo, spójrz. - wskazałam mu na szybę, gdzie widniał dowód numer jeden.
- Co? Gdzie? Co tam jest? Ja nic nie widzę. - burknął w moją stronę.
- Tu, właśnie na tej szybie, po mojej stronie ktoś namazał palcem serce! Nie widzisz tego?! - podniosłam głos.
- Gdzie ty to widzisz? Proszę Cię. Nic tam nie ma. - zapewniał.
- Nie jestem ślepa! Widzę to! To ta mała gówniara to zrobiła! - byłam niesamowicie wściekła.
- To mój kuzyn robił sobie żarty, to nie ona. Proszę Cie, myszko. To mój kuzyn to namalował. Nudziło mu się, zrobił to dla żartów. - tłumaczył się Dawid.
- Hahaha! Dobre sobie! Nie jestem taka głupia. - odparłam z żalem w głosie. - Wiedziałam, że tak będzie. Po prostu wiedziałam, że się w tobie zakocha. Tego już za wiele. Ona ma zakaz wchodzenia do twojego domu. Koniec sprzątania! Dalej sprzątasz sam!
- Ale jak to, cały ten syf mam teraz sprzątać sam? - spytał wyraźnie urażony.
- Tak, właśnie będziesz sprzątał sam. Nie słuchasz tego, co do Ciebie mówię, a później wpadasz na idiotyczne pomysły. Nie wyjdzie z tego nic dobrego! - powiedziałam bardzo zła.
Zauważyłam coś jeszcze... Zmiętą gazetę leżącą samotnie w schowku. Wyjęłam ją i rozłożyłam. Nie mogłam wierzyć własnym oczom. Na pierwszej stronie, markerem narysowane było wielkie serce i jedno słowo ,,love".
-To też napisał twój kuzyn? - spytałam.
No, wkręciłam się. Te zimne dranie ^^
OdpowiedzUsuń