niedziela, 8 grudnia 2013

3. ,,Z jednego kubka ty i ja piliśmy onej chwili...''

Ciężko było wstać... Byłam kompletnie pogrążona w pustce, ogromnym poczuciu winy i smutku.
Jeszcze nigdy się tak nie zamartwiałam. Nigdy się tak nie zadręczałam.
Owszem, potrafiłam wszystko tak idealnie w sobie skryć, że wypracowałam sobie sposób, aby na mojej twarzy zawsze widniał uśmiech i zadowolenie. Na pytania ,,Jak spędziłaś weekend?",  ,,Co u Ciebie?", ,,Jak się masz?" po prostu odpowiadałam ,,Wszystko w porządku" i od razu odbijałam pałeczkę pytaniem ,,A co u Ciebie? Słyszałam, że...". Nie chciałam mówić, że jest ,,źle, fatalnie, potwornie". Nie chciałam się nikomu żalić. Stwierdziłam, że ze swoimi problemami poradzę sobie sama.

Tydzień po aferze z rzucaniem, wyzwiskami i awanturą powoli zaczęło się między nami układać. Oczywiście Dawid tak od razu mi nie wybaczył i nie obyło się bez kąśliwych uwag w stylu ,,Ale ja nadal nie wiem czy na mnie zasługujesz", "Zachowałaś się najgorzej na świecie, zraniłaś mnie i zdradziłaś", to z dnia na dzień, powolnymi kroczkami dochodziliśmy do siebie po tym dziwnym starciu.

-Wiesz, że przestraszyłam się ciebie gdy tak we mnie cisnąłeś tym długopisem? - wyznałam tuląc się w jego ramię w poszukiwaniu ciepła.
- Przecież wiesz, że zupełnie niepotrzebnie. Nigdy nie zrobiłbym ci krzywdy. Nie mógłbym zranić cie tak jak ty mnie zraniłaś piszcząc z tym chłopakiem. - stwierdził kąśliwie Dawid.
-Wiesz przecież, że wycierpiałam swoje i że nigdy tego nie zrobię. Ile razy mam ci to powtarzać? Szaleję za tobą, wiesz o tym. Kocham cie najbardziej na całym świecie. Zrobię wszystko, żeby to udowodnić.
-Wszystko? To pokaż mi to wszystko. Pokaż mi jak bardzo mnie kochasz.

  ~*~

- Jesteś w tym naprawdę niezła - stwierdził Dawid wstając z łóżka. Zakładał koszulkę przez głowę i właśnie wciągał spodnie. - Głodny jestem. Zrób mi coś do jedzenia i przynieś mi coś do picia.
-Dobrze. Za chwilę wracam z jedzeniem. - odparłam i poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia. 
Starałam się jak mogłam aby kanapki były przepyszne. Wędlinę i ser poukładałam w fantazyjny wzorek, a na wierzch położyłam kawałki idealnie pokrojonego przeze mnie pomidora. 
Zrobiłam dwie herbaty i z całym tym kanapkowym majdanem weszłam do siebie do pokoju. O mały włos nie oblałabym się wrzątkiem, ale czego się nie robi dla Ukochanego.
-Proszę bardzo kochanie - powiedziałam wyraźnie zadowolona ze swojego dzieła. 
-Nie lubię salami. Wiesz o tym doskonale. - stwierdził cierpko Dawid patrząc się z dziwną miną na podstawiony mu przeze mnie talerz.
-Jak chcesz to mogę... - zaczęłam.
-Dobrze zjem to, co przygotowałaś. - przerwał mi wpół słowa. - ale muszę dostać sól i pieprz. Inaczej nie zjem. Aha, i przynieś mi jeszcze kawałki cytryny. Przecież wiesz jak uwielbiam ją jeść, nie wiem dlaczego jej nie przyniosłaś. 
-Kochanie, już idę. Zaraz przyjdę z cytryną, solą i pieprzem. - powiedziałam potulnie, po raz drugi kierując się na dół. 
Oczywiście mojej mamie nie umknął fakt, że przygotowuje coś dla swojego mężczyzny. 
-Może ty urlop dziekański weźmiesz, bo tego faceta to trudno zaspokoić w tych jego zachciankach. - skomentowała.
-Mamo, daj spokój. - opowiedziałam nerwowo. 
Szybko zabrałam potrzebne rzeczy i pobiegłam do swojego pokoju. 

-Kochanie, proszę, jest tak jak chciałeś. - powiedziałam potulnie i postawiłam przed nim cały arsenał przypraw i cytrynę. 
-Dziękuję kochanie. Jestem tym, o którego musisz dbać. Dawid jest cudownym chłopcem, który cię bardzo kocha i potrzebuje. - powiedział o sobie w trzeciej osobie i zadowolony zaczął jeść.
-Wiesz... - zaczęłam - w przyszłą sobotę moja babcia ma imieniny. Byłoby miło jakbyś wpadł i spędził z moją rodziną trochę czasu. Moja babcia cię zaprasza - zachęciłam lubego.
- Jeszcze dam ci znać jaką podejmę decyzję. Nie wiem co będę robił jutro a co dopiero za tydzień. - stwierdził Dawid. - poza tym rozkręcam nowy biznes, więc bardzo prawdopodobne, że jak wszystko pójdzie po mojej myśli to zrezygnuję z pracy. Już mam dość pracy dla tego tępego kretyna. Sam się dorobię i będziemy żyli w dostatku. Już mam cały plan w głowie. Zobaczysz, kupię ci wtedy ten twój wymarzony samochód. - zapewniał.
- Byłoby super kochanie jakbyś stworzył coś swojego. Będę cie wspierać kotku. Kocham cie i mam nadzieje, że twoje plany się powiodą. Będę stała za tobą murem. - powiedziałam czule.
-I tak właśnie ma być. Muszę wiedzieć na czym stoję, a nie tak jak w tej ochronie, zupełnie bez sensu. W końcu będę dla siebie najlepszym szefem. Jestem zajebisty i znam swoją wartość. - powiedział z dumą.

Nagle zaczął dzwonić jego telefon. Patrząc na mnie gniewnym wzrokiem wskazał na głośno brzęczący telewizor. Pospiesznie ściszyłam głos i spojrzałam na niego. Odebrał i zauważyłam jak odruchowo ściszył głośnik w telefonie. Dodatkowo, odpowiadał tylko półsłówkami i krótkimi ,,tak", ,,nie", a na pytanie gdzie jest odpowiedział ,,u niej". W końcu odpowiedział, że ,,oddzwoni" i rozłączył się wracając do jedzenia i pogłaśniając telewizor.
-Dlaczego ściszyłeś telefon? Przecież wiesz, że nikomu nic nie powiem. Kocham cie i nie zdradzę twoich spraw.
-Ja nie ściszałem telefonu. Wydawało ci się myszko. Mam po prostu parę spraw do załatwienia kotku - odpowiedział słodko i wlepił wzrok w grający telewizor.

-No dobrze, to ja już się najadłem, będę się powoli zbierał, ale zanim wyjdę to jeszcze musisz raz pokazać jak bardzo mnie kochasz. Tak jak przed chwilą bardzo ładnie to zrobiłaś. - zamruczał.
-Ale chodzi ci o te kanapki? - spytałam mrużąc oczy. 
-Nie bądź głuptaskiem. Musisz mnie zaspokoić, żeby Dawid był grzeczny i nie oglądał się za innymi. - powiedział i zaczął mnie całować.
-Nawet sobie tak nie żartuj - wymamrotałam między pocałunkami.

Nawet nie pamiętałam kiedy wyszedł, było już późno a ja usnęłam po wrażeniach dzisiejszego dnia.
Byłam zadowolona, że oprócz kilku kąśliwych uwag, udało się opanować sytuację i Dawid przestał być już na mnie zły. Kompletnie nie przejmowałam się tym, że ściszył ten telefon lub że niechętnie rozmawiał przy mnie przez telefon. Starałam się być posłuszna i wydaje mi się, że udało mi się dopiąć swego i zaspokoić jego pragnienia. Przynajmniej był zadowolony, najedzony i w pełni zaspokojony. 

Wydaje mi się, że tak powinno być... Nie znam innej miłości. On jest moim pierwszym poważnym mężczyzną. Tworzę z nim coś naszego, na swój sposób idealnego. To jest związek dwóch osób, nas.
My tego chcemy. Ja chcę żeby był przy mnie. Chcę żeby mówił mi, że mnie kocha i całował czule na pożegnanie i witał stęskniony po całym dniu pracy. 

To mój obowiązek, moje postanowienie, być z nim na dobre i na złe. Dawać mu tego, czego potrzebuje najbardziej. Spełniać jego prośby. On na pewno odwdzięczy mi się tym samym. W końcu uczucie nas ze sobą połączyło. 

W końcu kocham go nad życie, jak mogłabym nie dać mu całej siebie? 



           




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz