niedziela, 8 grudnia 2013

2. Wystarczy głębiej kogoś poznać, od razu żałujesz, że twoje serce tak szybko zabiło.

Opętała nas szaleńcza miłość. Cieszyliśmy się jak dzieci, każdego dnia czekałam z utęsknieniem na jego powrót z pracy. On obsypywał mnie kwiatami, komplementował, całował, czule dotykał. Każda dziewczyna chciałaby takiej miłości. Ale miałam ją ja. Nic nie dla mnie nie liczyło. Tylko my. Ja i on, on i ja. Razem na zawsze. 

Dużo spacerowaliśmy, jeździliśmy do kina, śmialiśmy się, były wypady nad wodę, potrafiliśmy rozmawiać godzinami...
Moje urodziny spędziliśmy z moją rodziną, Dawid bardzo się starał, dostałam piękną biżuterię, ale nie to liczyło się najbardziej. Naprawdę cieszyłam się z tego, że jest ze mną w najważniejszych dla mnie chwilach i że momenty te na długo zostaną w mojej pamięci. 


-Kochanie, wszystkiego najlepszego! Spełnienia marzeń! - cieszył się Dawid zakładając mi na rękę piękną, pudrowo-perłową bransoletkę. - Ale to nie koniec. Poczekaj na to. - powiedział i wyjął jeszcze dwa, małe pudełeczka. - To zawieszki. Jedna z nich to klucz. Klucz do mojego serca. Zdobyłaś go pierwszego dnia, kiedy Cię zobaczyłem. Wiedziałem, że będziesz moja. - zamruczał Dawid. 
Następnie z drugiego pudełeczka wyciągnął zawieszkę w kształcie litery D. Cała ozdobiona była malutkimi diamencikami, pięknie mieniącymi się w letnim słońcu. 
-A ta zawieszka oznacza, że będziesz już moja na zawsze. Tylko dla mnie - powiedział czule i pocałował mnie prosto w usta - Sto lat myszko. 

I tak minęło całe lato.
Potem przyszła jesień. 


Nowe obowiązki, studia, nowi znajomi. Ale to nie przeszkodziło mi w tym, żeby znajdować czas dla niego. Zauroczenie przemieniło się w zakochanie. Więcej czasu spędzaliśmy u mnie w domu, zamknięci w moim pokoju, gdzie mogliśmy cieszyć się sobą do woli. 

Przyszedł ten dzień. Urodziny Dawida. Bardzo się starałam, aby zapamiętał ten dzień i aby był szczęśliwy. Zorganizowałam tort, szampana, prezenty i dużo, bardzo dużo miłości. 

-Proszę bardzo, to dla Ciebie - powiedziałam zadowolona, cała w skowronkach wręczając mu złotą kopertę. Ciężko pracowałam żeby kupić mu ten prezent, liczyłam więc na salwy krzyków i radości. - Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin staruszku! - zażartowałam.

-Ojej, dziękuję Ci bardzo kochanie. A co to? - spytał i z zainteresowaniem zaczął otwierać złote brzegi koperty - O rany! Przejażdżka monster truckiem! 

-Wspominałeś, że uwielbiasz samochody i wieloma już jeździłeś... Poszperałam trochę w internecie i stwierdziłam, że takim na pewno jeszcze nie miałeś okazji jeździć i że sprawi Ci to ogromną frajdę. Masz calutki rok na wykorzystanie prezentu! - zawołałam, a w odpowiedzi zostałam zasypana pocałunkami. 

-Dziękuję Ci, to piękny prezent. Koniecznie wykorzystam go w zimie, będę mógł bardziej zaszaleć na śniegu i lodzie! - cieszył się Dawid. 

Kolejne dni mijały na beztrosce, tęsknocie, czułością i miłymi chwilami. 

Nie narzekałam na swoje życie towarzyskie. Ludzie z uczelni byli naprawdę fajni, z kilkoma pisałam nawet na Facebooku. Nawet mój były chłopak się do mnie odezwał. Zupełnie się nim nie interesowałam, przecież miałam swoją miłość. Pisaliśmy sobie o różnych głupotach, to z nim skonsultowałam pomysł na prezent dla Dawida. W końcu kto jak to, ale facet zawsze podpowie w sprawie prezentów.
Któregoś dnia leżeliśmy sobie z Dawidem u mnie w pokoju na łóżku. Ja skrobałam sobie coś na Facebooku, on oglądał telewizję. W pewnym momencie zawołała mnie mama, żeby jej w czymś pomogła. Zostawiłam więc laptopa i zeszłam na dół zapewniając Dawida, że wracam za sekundę. 

Po mniej więcej dziesięciu minutach wracam z powrotem do Mojego Jedynego. Usadawiam się wygodnie i przytulam. Nagle on odsuwa się ode mnie i chwyta mojego laptopa. 
-Możesz mi powiedzieć dlaczego mnie zdradzasz...? - spytał cicho Dawid. 
-Ja? Zdradzam Ciebie? Ależ co Ty mówisz głuptasie. - odpowiedziałam zdziwiona. Wstałam i podeszłam do biurka, zastanawiając się o co mu tak właściwie chodzi.
-Nie okłamuj mnie... Przecież sam widziałem przed chwilą. Co to za Mateusz? Po co z nim piszesz? 
-O niego się gniewasz? Proszę Cie, to tylko kolega... Zupełnie nic dla mnie nie znaczy.
-Ale co to ma być?! Pytam się co to ma być?! Mnie nie ma a Ty zabawiasz się na czatach z jakimś marnym chłoptasiem?! Kpisz sobie ze mnie?! - zaczynał denerwować się Dawid. - Zwyczajnie się zeszmaciłaś. 
W tym momencie moje serce zamarło. Jak mógł obrzucać mnie takim błotem. Przecież to nic nie znaczyło, zwyczajna rozmowa dwóch ludzi. 
-Ale jak możesz do mnie tak mówić... W ogóle dlaczego czytasz moją prywatną korespondencję? Tak nie można. - powiedziałam zwyczajnie urażona.
-Gówno mnie to obchodzi, mam prawo czytać to, co piszesz. Jesteś moja i mam do tego prawo! - warczał Dawid. - Jesteś zwykłą dziwką! I piszesz z nim o mnie! - krzyczał. I w tym momencie zauważyłam lecący przedmiot w moją stronę. Odruchowo zrobiłam unik a później zobaczyłam leżący na podłodze długopis. 
- Co ty wyprawiasz? Rzucasz we mnie rzeczami? Odbiło Ci kompletnie?! - teraz ja podniosłam głos. 
- To nie ma sensu. To już nie ma zupełnie żadnego sensu. Nie będę Ci w stanie zaufać. Po tym, co mi zrobiłaś. To niewybaczalne. - powiedział cicho Dawid.
-Ależ misiu, ja naprawdę Cię przepraszam. Nie chciałam Cie niczym urazić. Przecież Ci powiedziałam, że to nic nie znaczy. Już z kolegami nie mogę pisać? Chciałam być pewna, że prezent Ci się spodoba. - wyjaśniłam, tym razem już na spokojnie. 
Serce mi pękało, głos mi się łamał, w głowie mi się nie mieściło, że tak go zawiodłam. Zupełnie nie rozumiałam swojego zachowania. Może rzeczywiście nie powinna byłam z nim pisać... 
-Przepraszam Cie kochanie. Naprawdę mi przykro. - powiedziałam łamiącym się głosem. W oczach miałam pełno łez. -Nie chciałam.
-Nie chciałaś, ale to zrobiłaś. Kurwa mać! - wrzasnął Dawid. - Muszę to sobie wszystko przemyśleć... Czy to w ogóle ma sens.... Czy chcę z Tobą być.... - powiedział i zaczął kierować się do drzwi.
-Ale Dawid, proszę Cie, przecież nic nie zrobiłam, przepraszam. - załkałam.
-Zamknij się już, bo zejdę na dół i powiem twojej matce co zrobiłaś i jaką dziwką jesteś. - zawarczał w moją stronę Dawid.
Po cichu zeszliśmy da dół. Dawid zaczął się ubierać i powoli otwierał drzwi. 
-Nie wiem czy ma to jeszcze sens... Muszę to przemyśleć....Mam tylko nadzieję, że nie jesteś w ciąży. - zakończył oschle Dawid i wyszedł z mojego domu zostawiając mnie w kompletnej rozsypce. 
Boże drogi, co ja narobiłam. Jak mogłam się tak zachować. Po chwili odzyskałam możliwość poruszania się i pobiegłam do swojego pokoju kompletnie blada, zdezorientowana i zapłakana. Natychmiast zakończyłam znajomość z owym kolegą i obiecałam sobie, że nigdy więcej tego nie zrobię.
Nie mogę mu tego zrobić. Przecież tak go kocham. Nie mogę go więcej tak mocno ranić.
Wykąpałam się, ochłonęłam, spojrzałam na telefon w błagalnym poszukiwaniu choćby jednego SMSa czy nieodebranego połączenia. Nic z tego. Za bardzo przegięłam. Tej nocy nie mogłam spać...


Jesteś zwykłą dziwką!

Zwyczajnie się zeszmaciłaś! 

Mam tylko nadzieję, że nie jesteś w ciąży.


Zasnęłam nad ranem, kompletnie wyczerpana przepłakaną nocą.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz